Strony

czwartek, 27 czerwca 2013

Szycie - zapomniana umiejętność?

Dlaczego nie ma nowych wpisów na blogu? Tofalaria szyje ubrania.

Szycie - dawniej umiejętność powszechna. Czy chłopka, czy arystokratka umiała szyć, a sklepy z ubraniami po prostu nie istniały. Oczywiście biedni byli zmuszeni wyprodukować sobie odzież, bogaci mogli szycie traktować jako hobby. Jako ciekawostkę dodam, że w niektórych kulturach - na przykład u Inuitów - szycie było umiejętnością absolutnie niezbędną do przetrwania jeszcze 100 lat temu, a metalowa igła była jednym z większych skarbów każdej rodziny. Eskimoski przeważnie chowały igły... w przepastnych głębiach fryzury! Owdowiały mężczyzna szybko rozglądał się za nową towarzyszką życia, bo bez niej nie był w stanie wygarbować skór i uszyć stroju zapewniającego przetrwanie w mroźnym klimacie.

wtorek, 4 czerwca 2013

Minimalizm w „Na Tropie”

Witajcie po ponad miesięcznej przerwie. Zrobiłam sobie blogowe wakacje. ;)
Tymczasem, jeśli komuś nie znudził się jeszcze temat minimalizmu, to zapraszam na łamy Internetowego Magazynu Wędrowniczego „Na Tropie”, w którym ukazał się mój felieton dotyczący ogólnych aspektów prostego życia.

Jednocześnie zapraszam do lektury świetnego artykułu koleżanki Marty Szewczuk, która rozważa, czy minimalizm to propozycja dla każdego.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Patrick French o konsumpcjonizmie

Ostatnio wpadła mi w ręce książka brytyjskiego pisarza i dziennikarza Patricka Frencha „Tybet Tybet”. To nie tylko zapis podróży po tym kraju w latach 90. Przede wszystkim to głębokie studium współczesnych stosunków Tybetu ze światem zewnętrznym, szerokie tło historyczne i trzeźwa ocena współczesnej sytuacji w tym regionie. Książkę gorąco polecam, a dla Was wybrałam tylko jeden fragment na temat konsumpcjonizmu i samotności ludzi w bogatych krajach Zachodu. Oddaję głos Autorowi.

„Bieda może zabić, ale powszechny dostatek także nie przynosi szczęścia. Jedne z najpoważniejszych problemów społeczeństw rozwiniętych - depresja, stres, fiksacja na punkcie wagi, niekontrolowana przemoc są codziennością najbogatszych państw świata. W biednych krajach ludzie mają inne zmartwienia.

czwartek, 18 kwietnia 2013

Czy jesteś tego warta?


Pamiętacie reklamy dużego koncerny kosmetycznego, w których hasło brzmiało „bo jestem tego warta”. Prezentowały zadowolone z siebie, zadbane kobiety - zadbane oczywiście dzięki dość drogim kremom, szamponom itp. To reklama dość paskudnie bazująca na naszym poczuciu własnej wartości (czy raczej jego braku).

Mieszkanka metropolii, otumaniona pracą po godzinach, stoi sobie w korku, a tuż nad nią widnieje wielkie hasło. Czy jestem tego warta? Ależ tak! Przecież pracuję tak ciężko! Późno wracam do domu. Zatem mogę chyba zadbać o siebie kupując kolejny krem/serum/balsam za 50 albo 60 zł! Prosty mechanizm, ale być może takie właśnie w reklamie działają najskuteczniej. Hasło musiało być zresztą dobre, skoro cały czas je pamiętam.

I niby wszyscy wiemy, jak działa reklama, ale ręka do góry, kto nigdy nie nabrał się na takie sztuczki.

poniedziałek, 25 marca 2013

Czwarte wiosenne porządki - u wiewiórek

Mniej więcej rok temu pisałam o trzeciej wiośnie „z minimalizmem”, zatem z pobieżnych obliczeń wynika, że nadchodzi nasza czwarta wiosna pod znakiem „mniej to lepiej”. Chciałabym popisać więcej o filozoficznych przemyśleniach, radości życia, muzyce lub sporcie itd., tymczasem jednak znów przy ziemi zakorzeniły mnie... orzeszki. ;)

No dobrze, co my tu mamy?

środa, 20 marca 2013

Czy dwa jabłka to minimalizm?

Temat minimalizmu kolejny raz pojawił się w mediach, pobudzając wiele osób do refleksji, co oczywiście bardzo cieszy. Cieszy - bo uważam, że to idea warta propagowania. Dla mnie samej te dyskusje to dobra okazja do zastanowienia się, co mi się w minimalizmie podoba, a także... czy ja na pewno jestem minimalistką? A może trafiłam do artykułu tylko dlatego, że piszę o minimalizmie publicznie na blogu? Ha!

wtorek, 19 marca 2013

Minimaliści na iwoman.pl

Ania, Arek, Orest i... ja! Udzieliliśmy krótkich wywiadów dla portalu iwoman.pl. Oczywiście o minimalizmie (zwanym też prostym życiem, adekwatyzmem albo po prostu „nie dajmy się zwariować”), choć każdy z nas inaczej - o chodzeniu na szczudłach, wyjazdach w góry, pakowaniu się na rower, pracach w korporacji, staniu w korkach, jadalnych kwiatkach czyli ziołach i o tym, czy minimalizm jest tylko dla facetów. :)
Zapraszam do lektury. LINK

piątek, 15 marca 2013

Matthiessen o minimalizmie


A właściwie o kupowaniu i związanych z nimi wyrzutach sumienia. Peter Matthiessen jest autorem książki „Śnieżna pantera”, o której pisałam tutaj.

„Marzę, żeby się oswobodzić, pozbyć nadmiaru rzeczy, mniej posiadać, nie być uzależnionym, szybciej się ruszać. Toteż mam mieszane uczucia po kupieniu tego koca - jeszcze jedna rzecz, jeszcze jeden ciężar dla ducha. Tkacz żądał zupełnie rozsądnej kwoty za ciężki koc w pięciu kolorach. Ale za namową Tuktena wytargowałem niższą cenę i chociaż postąpiłem zgodnie ze zwyczajem, poczułem się przygnębiony, tym bardziej że dla Tuktena i Pirima, którzy jako ochoczy tłumacze byli obecni przy transakcji, ta cena - osiemnaście dolarów - przekraczała dwunastokrotnie ich dniówkę tragarzy wynoszącą piętnaście rupii. Szerpowie dostają niewiele więcej, nawet ci, którzy ryzykują życie podczas wysokogórskich wypraw; do niedawna przynajmniej dzienna stawka na najbardziej nawet nie bezpiecznych szczytach wynosiła około czterech dolarów, a Szerpowie na trasach takich, jak nasza, dostają tylko dwa.”

Więcej refleksji różnych autorów, wyselekcjonowanych przeze mnie z czytanych książek, a dotyczących szeroko pojętej prostoty i minimalizmu znajdziecie klikając na etykietę minimalistyczne cytaty.

piątek, 8 marca 2013

Zamiast kwiatka

Dziś wpis dla Czytelniczek. Kobietki, mamy swoje święto, zatem zamiast kwiatka - pietruszka, prosto z mojego parapetu. Pierwszy zwiastun wiosny.

A na deser niespodzianka. Link do ciekawego projektu. Setki zdjęć amerykańskich kobiet - sfotografowanych nago we własnych domach. W łazience, w kuchni, w łóżku. Wysokie i niskie, chude i grube, młode i starsze. Tych ostatnich zdecydowanie mniej, naga starość to ciągle silne tabu.

wtorek, 5 marca 2013

Legendarny japoński minimalizm?

Nigdy nie byłam w Japonii, ale od długiego czasu ten kraj mnie fascynuje. Myślę, że wycieczka do Japonii, tak jak zapewne do każdego kraju znanego tylko z drugiej ręki, byłaby wielkim zaskoczeniem. Pewnie trochę na plus, trochę na minus, i to niekoniecznie tam, gdzie teraz wyobrażam sobie te plusy i minusy...

Weźmy taki minimalizm. Puste wnętrze, ach, jakie to japońskie! Pawilony herbaciane, maty tatami, pojedyncze dzieła sztuki, kwiaty... Oddajmy głos komuś, kto ma do powiedzenia coś zupełnie innego niż rozpływająca się nad japońskim minimalizmem Domique Loreau. :)