Nareszcie mamy lodówkę i nie musimy żywić się tylko ryżem z soczewicą. ;)
Parę zalet małej lodówki:
- mieszczą się tylko małe zakupy, więc jedzenie jest świeże i spożywane na bieżąco,
- zjadamy to, co rozpakowane i kombinujemy, do czego wykorzystać (zresztą zawsze tak postępowaliśmy - nigdy nie wyrzucaliśmy jedzenia, jeśli masz z tym problem, drogi Czytelniku, to może mała lodówka jest też dla Ciebie?),
- sprawia wrażenie pełnej, nawet gdy jest w niej tylko kilka produktów,
- jest płytka, więc nic nie kryje się z tyłu w zakamarkach,
- zużywa mniej prądu, nie tylko dzięki gabarytom, ale również dzięki wysokiemu stopniowi wypełnienia (pusta lodówka jest bardzo prądożerna).
Pozostaje kwestia oszacowania wielkości. Dla każdego „mała” oznacza co innego. Nasza ma 116 cm wysokości (w tym osobny zamrażalnik - 35 cm) i 46 cm szerokości. To dużo czy mało na dwie osoby?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 23 kwietnia 2015
czwartek, 22 stycznia 2015
Pamiątki - studium przypadku
We wszystkich zbiorach tekstów o minimalizmie, czy będą to książki, artykuły czy blogi, poczesne miejsce zajmuje temat radzenia sobie z różnego rodzaju pamiątkami. Autorzy radzą – bywa, że dość ogólnikowo – jak analizować tego rodzaju przedmioty, jak obserwować związane z nimi emocje, kiedy odpuszczać, a kiedy pozbywać się ich bez mrugnięcia okiem.
Nie przepadam za teorią i ogólnikami, wolę praktykę. Dlatego postanowiłam opisać na żywym przykładzie, jak taki proces może wyglądać. Dodam, że jest to zagadnienie aktualne, tj. jego przedmiot ciągle leży przede mną na biurku. Przedmiot może niezbyt intymny lub istotny, jednak w tym wpisie celowo skupię się na różnych doznaniach, które generuje. (W praktyce, gdy ma się dobry „flow” w minimalizowaniu, tego rodzaju mniej ważne przedmioty znikają szybko i prawie niezauważone.)
Zróbmy małe ćwiczenie umysłowe.
Nie przepadam za teorią i ogólnikami, wolę praktykę. Dlatego postanowiłam opisać na żywym przykładzie, jak taki proces może wyglądać. Dodam, że jest to zagadnienie aktualne, tj. jego przedmiot ciągle leży przede mną na biurku. Przedmiot może niezbyt intymny lub istotny, jednak w tym wpisie celowo skupię się na różnych doznaniach, które generuje. (W praktyce, gdy ma się dobry „flow” w minimalizowaniu, tego rodzaju mniej ważne przedmioty znikają szybko i prawie niezauważone.)
Zróbmy małe ćwiczenie umysłowe.
czwartek, 3 listopada 2011
W małej kuchni
Dziś post racjonalizacyjny. Taki minimalizm w praktyce czyli trochę tofalariowego mędrkowania. Jak sobie radzić w kuchni, gdy brakuje miejsca?Jakiś czas temu zrobiłam minimalistyczne odgruzowanie kuchni. Wkrótce okazało się jak znalazł, kiedy w jednej z szafek musieliśmy wygospodarować miejsce na termę. Mieszkamy z Sahibem na poddaszu, kuchnię mamy pod skosami, mimo to jest funkcjonalna i wygodna, nawet gdy kręcimy się po niej oboje. Po 10 latach w małej kuchni uzbierało się parę refleksji. Każdy gotuje w innym stylu i z różną intensywnością, więc moje patenty oraz sympatie bądź antypatie do poszczególnych kuchennych utensyliów absolutnie nie pretendują do uniwersalności ;) Miłej lektury!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
