Strony

czwartek, 18 czerwca 2015

Ile jeża w jeżu?

Miałam ostatnio wielką przyjemność spotkać jeża  - ale nie na osiedlowych uliczkach albo  - co gorsza  - rozjechanego na szosie, ale w bardziej naturalnym dla niego środowisku. Zarośla, krzaki, sterty chrustu, płytki rów... Skradałam się za nim przez około pół godziny. Choć był jeszcze jasny wieczór, nie widział mnie (jeże, jak inne nocne zwierzęta, mają słaby wzrok), a w każdym razie nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi. Szeleściły gałęzie i mogłam cichutko za nim podążać. Dopiero gdy zmienił się kierunek wiatru, zwierzątko mnie poczuło. Zaniepokojone podniosło pyszczek, intensywnie węsząc, a następnie lekko nastroszyło kolce, przypadło do ziemi i znieruchomiało. Oczywiście wtedy ostrożnie się wycofałam, nie chcąc zakłócać jego zbieracko-łowieckiego spaceru.

piątek, 12 czerwca 2015

Dlaczego piszę o świecie materialnym?

Byłam ostatnio na nieformalnym spotkaniu na temat duchowości w biznesie. Na początku każdy z kilkunastu uczestników mógł się wypowiedzieć, czym dla niego w ogóle jest duchowość (i czy jest). Okazało się, że każdy mówi o niej innym językiem, na innym poziomie, używając innych pojęć (i tylko jedna osoba stwierdziła kategorycznie, że dla niej duchowość nie istnieje).

Jak pisać o czymś tak ulotnym i wymykającym się definicjom?

sobota, 30 maja 2015

Energia prostego domu

Każdemu z nas zdarza się taki dzień, kiedy musi pędzić z zegarkiem w ręku. Dla niektórych z nas to chleb powszedni, dla innych niecodzienne i niekomfortowe nagromadzenie spraw do załatwienia, spotkań, obowiązków. Kiedy wracam do domu po takim dniu, tym bardziej doceniam pracę, którą od paru lat wkładam w to, żeby był miejscem przyjaznym, przestronnym, niezagraconym, ale też w pewien sposób dostatnim.

środa, 27 maja 2015

„Kobiety ze Wzgórza Wołania” i... prasowanie

Jakiś czas temu trafiłam przypadkowo w bibliotece na niezwykły zbiór reportaży chińskiej dziennikarki Xue Xinran. Tym ciekawszy, że skupiający się na sytuacji kobiet w tym kraju. Choć od czasu premiery książki zmieniło się w Chinach wiele, to opowieści o kobietach, których prywatne historie zostały wciągnięte w tryby tej większej historii, nadal chwytają za serce. Najbardziej poruszył mnie ostatni reportaż - „Kobiety ze Wzgórza Wołania” - kropka nad „i”.

Powstał jako wynik dziennikarskiej wyprawy badawczej dokumentującej nędzę w najbardziej zacofanych regionach Chin. Xinran udała się na płaskowyż lessowy na zachód od Xi'anu w środkowych Chinach, do wioski Wzgórze Wołania. Zrelacjonowała głodową dietę, drastyczne sposoby utrzymywania higieny i stosunki wewnątrzrodzinne. Autorka przyznała, że od czasu wyprawy (1996 rok) nigdy i nigdzie nie widziała porównywalnej biedy. Zresztą niedługo później wyemigrowała na stałe na Zachód. Tymczasem oddaję jej głos (podkreślenia moje), a o prasowaniu będzie na koniec.

poniedziałek, 25 maja 2015

Wyobraź sobie przeprowadzkę...

Nie, spokojnie, nigdzie się nie wyprowadzam w najbliższym czasie. Jednak wyobrażenie sobie własnej przeprowadzki to dobre ćwiczenie umysłowe. Natchnął mnie kolega, który niedawno się przeprowadzał i zamieścił zdjęcie na portalu społecznościowym.

Masz dużo czy mało? Potrzebowałbyś sporej furgonetki, a może TIR-a?

Ciasno upakowane po szafach rzeczy po wyjęciu zyskują niesamowitą zdolność „puchnięcia.” A jeszcze porcelanowe serwisy trzeba popakować w gazety i folie bąbelkowe! Zabezpieczyć lustra i obrazy!

wtorek, 19 maja 2015

Pozorne oszczędności - o domowym niezbędniku narzędziowym

Kilka dni temu zabraliśmy się za wymianę baterię kuchennej. Bynajmniej nie z powodu niezadowalającego designu czy „zmiany wystroju kuchni” - jesteśmy dość praktycznie nastawieni do takich urządzeń. Niestety głowica baterii zaczęła przeciekać. Cóż, służyła dzielnie 15 lat i zdaje się, że to niezły wynik, biorąc pod uwagę niesamowitą twardość naszej wody, z której spokojnie można pozyskać różne ciekawe minerały dla Muzeum Geologicznego.

Wymiana baterii to czynność dość prosta, nawet bez wielkiej wprawy można uporać się w dwadzieścia minut. Do wężyków nie potrzeba nawet taśmy teflonowej. Tyle teoria.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Mała lodówka jest w porządku

Nareszcie mamy lodówkę i nie musimy żywić się tylko ryżem z soczewicą. ;)

Parę zalet małej lodówki:

- mieszczą się tylko małe zakupy, więc jedzenie jest świeże i spożywane na bieżąco,
- zjadamy to, co rozpakowane i kombinujemy, do czego wykorzystać (zresztą zawsze tak postępowaliśmy - nigdy nie wyrzucaliśmy jedzenia, jeśli masz z tym problem, drogi Czytelniku, to może mała lodówka jest też dla Ciebie?),
- sprawia wrażenie pełnej, nawet gdy jest w niej tylko kilka produktów,
- jest płytka, więc nic nie kryje się z tyłu w zakamarkach,
- zużywa mniej prądu, nie tylko dzięki gabarytom, ale również dzięki wysokiemu stopniowi wypełnienia (pusta lodówka jest bardzo prądożerna). 

Pozostaje kwestia oszacowania wielkości. Dla każdego „mała” oznacza co innego. Nasza ma 116 cm wysokości (w tym osobny zamrażalnik - 35 cm) i 46 cm szerokości. To dużo czy mało na dwie osoby?

piątek, 3 kwietnia 2015

Parę kawałków z Chatwina

„Obecnie bardziej niż kiedykolwiek ludzie muszą nauczyć się tego, jak obywać się bez różnych rzeczy. Rzeczy powodują, że człowiek zaczyna się bać - im więcej ma, tym bardziej się boi. Rzeczy potrafią spętać duszę, a następnie mówić jej, co ma robić.
Nalał herbaty do dwóch czerwonych, emaliowanych kubków. Była ciemna i gorąca. Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy, aż w końcu zdecydował się przerwać milczenie.
- Czy to nie wspaniałe żyć w cudownym, dwudziestym wieku? Po raz pierwszy w historii można się obejść bez rzeczy.

poniedziałek, 30 marca 2015

Eksperyment - życie bez....

... lodówki, samochodu, pralki, telewizora, telefonu? Bez jakich udogodnień nie wyobrażacie sobie funkcjonowania?


Czasowe odcięcie się od niektórych wynalazków cywilizacji to dla mnie za każdym razem bardzo ciekawy eksperyment. Zwykle bywa wynikiem świadomego wyboru, np. wyjazdu pod namiot albo do studenckiej chatki. Gorzej, gdy jesteśmy do niego zmuszeni - mieszkamy w miejscu, gdzie nie ma publicznej komunikacji, a nagle nawala samochód... Moim zdaniem jednak warto od czasu do czasu zdobyć się na pewne wyrzeczenia. Pomagają one odkryć, jak często działamy „na autopilocie”, nawet się nad tym nie zastanawiając. Okazuje się, że potrzeby to czasem tylko zachcianki, można je przemodelować, zdefiniować na nowo, nabrać innych nawyków.

Mam za sobą dwa większe eksperymenty tego typu.

piątek, 6 lutego 2015

Konkurs na blog roku - głosujmy na Drogę do prostego życia

W konkursie na blog roku startuje zaprzyjaźniony blog, założony przez Konrada Mielcarka 4 lata temu: Droga do prostego życia. Bywalcom polskiej blogosfery minimalistycznej chyba nie trzeba go przedstawiać. :)
Myślę, że warto poprzeć ten blog, by temat prostego życia mógł zatoczyć jeszcze większe koło... Jak wielu ludzi wokół potrzebuje inspiracji i wiedzy!
Wielkim atutem bloga jest to, że jest on obecnie tworzony przez wielu różnych Autorów, których Konrad zaprosił do współpracy. To pokazuje rozmaite drogi, którymi można iść w tę samą stronę - stronę dobrowolnej prostoty i minimalizmu.
Serdecznie polecam - czas na nas, czytelników i miłośników prostoty. Głosowanie jest płatne, ale pieniądze idą na cel charytatywny, więc chyba można odżałować te parę złotych. :)
Informacje o głosowaniu - tutaj. Głosowanie trwa do 10 lutego.