Strony

czwartek, 11 maja 2017

O pchlim targu

Trafiliśmy niedawno z Sahibem w przedziwne miejsce. Mydło i powidło – wystawka rupieci, staroci, gratów, połamańców, bezkompleci, oberwańców. Czegóż tam nie było! Zardzewiałe garnki, wyszczerbione kubki, wojskowe hełmy, kawałki blach, stare kratki do grillowania, zakorniczone krzesła, i tak dalej, i tak dalej, mogłabym wymieniać i wymieniać.

Od słowa do słowa, okazało się, że właściciel pchlego targu przyjmuje starocie w komis. „Nic nie wyrzucaj! Przywieź do nas!” – tak brzmią hasła na jego reklamowej ulotce.


Długo się nie namyślaliśmy. Na wsi, na strychu, zalegały (i jeszcze ciągle zalegają) sterty rupieci. Nie ma gdzie trzymać rzeczy potrzebnych, np. narzędzi, a żeby dostać się do czegokolwiek trzeba przeciskać się wąskimi, krecimi korytarzami. Półki i szafki stoją puste, bo nie da się do nich dopchać, a większość rzeczy leży przy wejściu, na podłodze.

Położyliśmy z Sahibem na płask siedzenia w naszym niedużym aucie. Na pierwszy ogień poszedł stół (z obłażącą okleiną, przeżarty przez korniki – „piękny” antyk), 3 rozchwierutane krzesełka (ładne i wygodne jakieś 50 lat temu), zakurzone wiklinowe kosze i jeszcze parę drobiazgów. Pan Graciarz bardzo się ucieszył. Wyceniliśmy wspólnie każdą rzecz. Wyszło... 140 zł! Słysząc wahanie w jego głosie, rzuciłam 125 i tak dobiliśmy targu.

Myślałam, że spisze sobie jakiś namiar do nas, a pieniędzy nigdy nie zobaczymy. Albo – w najlepszym razie – będziemy na nie czekać miesiącami. Między nami mówiąc – oddałabym mu te rzeczy nawet za darmo, bo co z tym robić? Tymczasem gość sięgnął do kieszeni i od razu wypłacił nam całą sumę.

I co Wy na to? Pluję sobie tylko w brodę, że parę miesięcy wcześniej likwidowaliśmy, również na wsi, całą rodziną, zawartość starego garażu. Za wywóz pełnego kontenera rupieci zapłaciliśmy 350 zł. Tymczasem trzeba było najpierw wezwać Pana Graciarza. Może jeszcze byśmy na tym zarobili?

I na koniec przypomnę starodawną maksymę: „Śmieci jednych to skarby dla drugich”. Nie mam co prawda pojęcia, kto jest klientem tego pchlego targu. A nie, czekajcie. Przecież kupiłam tam pięć doniczek na pomidory!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Ze względu na intensywne ataki spamerskie komentarze tylko z kont Google. Przepraszam za utrudnienia.