Wracając z Sylwestra rowerem przez wioski, widziałam mnóstwo biegaczy, ale tak sobie myślę, że kto ma biegać, to i tak będzie biegał cały rok. Do biegania w takim razie nikogo nie zachęcam. Za to na piernik namawiam z czystym sumieniem, przepis jest błyskawiczny, a smak bajeczny!
Słodki, wytrawny, bogaty, korzenny, ciężki, mroczny, miodowy, a do tego jeszcze - piwny. Taki był piernik, z którym w ręku powitałam Nowy Rok, czy to dobra wróżba? Receptura mojego Dziadka Janka, zatem proszę się częstować.
środa, 2 stycznia 2013
wtorek, 25 grudnia 2012
Wigilijna wieczerza - dobra inspiracja żywieniowa
Tradycyjne potrawy wigilijne przenoszą nas w czasy, gdy jadano - zwłaszcza na wsi - proste potrawy z sezonowych, lokalnych składników. Wiecie, że ryba wcale nie była obowiązkowym elementem wieczerzy? Rybę trzeba było przeważnie kupić, a na to nie każdy mógł sobie pozwolić.
czwartek, 20 grudnia 2012
Domowe pieczywo chrupkie - otręby na salony
Hm, w okresie przedświątecznym na blogach huczy od przepisów na pierniki, bigos i inne smakołyki. Postanowiłam Was zaskoczyć - oto przepis na niesamowite, naprawdę chrupkie i pyszne domowe pieczywo. Pewnego razu w gronie znajomych siedzieliśmy u koleżanki Moniki, która stosuje różne diety. Siedzimy tak przy stole, tam jakieś ciastka, orzeszki. Nagle Monika wyjmuje z piekarnika bardzo niepozorny wypiek - płaski, brązowy placek. Ale ten zapach...!!!
Placek - ku zaskoczeniu gospodyni - połamany, zniknął w oka mgnieniu. Tak oto otręby wkroczyły na salony. Jak się później okazało, byliśmy szybcy jak gepardy na polowaniu. Ten wypiek miał jej bowiem starczyć na kilka kolejnych dni jako błonnikowy element diety.
Placek - ku zaskoczeniu gospodyni - połamany, zniknął w oka mgnieniu. Tak oto otręby wkroczyły na salony. Jak się później okazało, byliśmy szybcy jak gepardy na polowaniu. Ten wypiek miał jej bowiem starczyć na kilka kolejnych dni jako błonnikowy element diety.
czwartek, 6 grudnia 2012
Proste pudełko bez kleju
Wiele prezentów jest tak fajnych, że można ich w ogóle nie pakować. Nie jestem zwolennikiem kolorowych papierów, celofanów itd. To zwykle jednorazowa przyjemność. Czasem jednak chcemy podarować komuś coś bardzo skromnego. Ładne opakowanie sprawia, że zwykły drobiazg, na przykład paczuszka migdałów :) awansuje do rangi superprezentu.Z okazji Mikołaja mam dziś dla Was patencik - jak zrobić proste pudełko na prezent.
wtorek, 4 grudnia 2012
Minimalizm - nieustająca przygoda
Mikołaj nawiedził mnie już w Andrzejki. I przyniósł prezenty - książki Dominique Loreau, w tym nowość „Sztuka minimalizmu w codziennym życiu.”
Pani Guru nie raz została skrytykowana za swój ton wypowiedzi albo filozoficzne rozważania. Mnie to nie przeszkadza. Dobrze mi się czytało, spędziłam przyjemny wieczór przy kozie na wsi. Może dlatego, że sama jestem trochę przemądrzała i odporna, gdy ktoś próbuje mnie do czegoś przekonywać. ;)
Pani Guru nie raz została skrytykowana za swój ton wypowiedzi albo filozoficzne rozważania. Mnie to nie przeszkadza. Dobrze mi się czytało, spędziłam przyjemny wieczór przy kozie na wsi. Może dlatego, że sama jestem trochę przemądrzała i odporna, gdy ktoś próbuje mnie do czegoś przekonywać. ;)
czwartek, 29 listopada 2012
Wyjście z prezentowego impasu
Wczoraj bardzo ucieszył mnie telefon od mojej Mamy. Jak co roku Mama organizuje Wigilię. Wyobraźcie sobie, że nareszcie wymyśliła sposób na wyjście z prezentowego impasu!
Przez wiele lat z podarkami pod choinkę bywało u nas różnie. Bywały tanie, bywały drogie. Użytkowe (przeważnie), rzadziej coś służącego tylko ku ozdobie. Ręcznie robione albo kupne (kiedyś umówiliśmy się, że mogą być tylko rzeczy w paski). Czasem galopowała u nas pod drzewkiem straszna konsumpcja. Rzadko spotykamy się na co dzień, nie znamy swoich realnych potrzeb, więc bywały rozczarowania i prezenty, z którymi nie wiadomo, co począć.
Przez wiele lat z podarkami pod choinkę bywało u nas różnie. Bywały tanie, bywały drogie. Użytkowe (przeważnie), rzadziej coś służącego tylko ku ozdobie. Ręcznie robione albo kupne (kiedyś umówiliśmy się, że mogą być tylko rzeczy w paski). Czasem galopowała u nas pod drzewkiem straszna konsumpcja. Rzadko spotykamy się na co dzień, nie znamy swoich realnych potrzeb, więc bywały rozczarowania i prezenty, z którymi nie wiadomo, co począć.
niedziela, 25 listopada 2012
Historia turboszczotki
Dzisiaj gościnnie na Korzystnych zakupach.Zapraszam do lektury o odkurzaczu, sprzedaży niepotrzebnych gadżetów i o logice marketingowej sprzedawców "więcej za mniej, a mniej za więcej".
piątek, 23 listopada 2012
Ulubiony kolor - o wężach, miodzie, mapach
Pewnego razu, gdy byłam na studiach (ech, kiedy to było!) nasza grupa na specjalizacji została poproszona o wypisanie na karteczkach swoich ulubionych kolorów oraz takich, za którymi nie przepadamy. Przyznaję, że to pytanie zbiło mnie z pantałyku. Jaki kolor lubię - ale kolor CZEGO?
Czy ma być to kolor ubrania, sypialni, kuchni, talerza, ręcznika, a może budynku za oknem? Kwiatu, plecaka, stołu, roweru, a może kolor na mapie (studiowałam kartografię)? Jak można rozpatrywać kolor pozbawiony kontekstu?
Czy ma być to kolor ubrania, sypialni, kuchni, talerza, ręcznika, a może budynku za oknem? Kwiatu, plecaka, stołu, roweru, a może kolor na mapie (studiowałam kartografię)? Jak można rozpatrywać kolor pozbawiony kontekstu?
środa, 14 listopada 2012
Perfekcyjna Pani Domu - nie, dziękuję
Jakiś czas temu z koleżanką, która ma TV, oglądałyśmy angielską wersję programu Perfekcyjna Pani Domu. Takie programy są dość kuriozalne, a dla kogoś, kto na co dzień nie ma TV - traktują o kosmitach z innej galaktyki. ;)Większość osób sprzątania nie lubi, ten temat prowokuje lawinę narzekań. Jako dziecko konsekwentnie odmawiałam pomocy w sprzątaniu, bo uważałam, że właściwie to jest czysto, a Mama przesadza (częsty przykład różnych standardów wyznawanych przez współmieszkańców).
czwartek, 8 listopada 2012
Jaworzec, Bieszczady
Ostry dach, jak połonina,
i przebija, co potrzeba -
chmury, strachy, myśli złe.
Tu się jedzie po przygody,
liście, tropy i widoki.
Tu przy świeczce wieczór mija,
raz samotnie, a raz w tłumie.
Nowe twarze - stare stoły,
nowe koty - stary piec,
nowy śnieg - ale duch stary.
Tutaj jedno słowo - jest jak setki słów.
Bacówka w Jaworcu - pierwsze schronisko PTTK w Bieszczadach. Oddane w 1976 roku. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że to dobry rocznik? W końcu jesteśmy równolatkami. ;)
i przebija, co potrzeba -
chmury, strachy, myśli złe.
Tu się jedzie po przygody,
liście, tropy i widoki.
Tu przy świeczce wieczór mija,
raz samotnie, a raz w tłumie.
Nowe twarze - stare stoły,
nowe koty - stary piec,
nowy śnieg - ale duch stary.
Tutaj jedno słowo - jest jak setki słów.
Bacówka w Jaworcu - pierwsze schronisko PTTK w Bieszczadach. Oddane w 1976 roku. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że to dobry rocznik? W końcu jesteśmy równolatkami. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






