Na początek akcent historyczny. Mniej więcej 30 lat temu dostałam filcowy wianek, góralskiej produkcji. Ostał się do dziś, choć odpadła mu gumka. Przez długi czas wpływał na mój gust i poczucie estetyki, jako że od najmłodszych lat chłoniemy styl i piękno (zwróćcie uwagę na niesamowite zestawienie kolorów!).

Obecnie obserwujemy wielki powrót filcu na salony.
Moda wraca szerokim łukiem z otchłani czasu, a filcowe wyroby, pomimo niewielkich kosztów materiału, osiągają wysokie ceny w sklepach i galeriach. Kilka dni temu pożyczyłam od Eli trochę filcu i igły do filcowania. Mój pierwszy projekt jest dość nieśmiały - luźna interpretacja projektów znalezionych w sieci. Bardzo spodobało mi się filcowanie na sucho i połączyłam je z prostym zszywaniem fastrygą. Na pytanie o gatunek nie umiał odpowiedzieć nawet Sahib - z zamiłowania ornitolog. Otóż jest to sikorka filcowa, pierwsze stwierdzenie w Polsce. Ptaszek poleciał wczoraj do pewnej Barbórki, aby weselej jej było na przodku.

Wkrótce do inwentarza dołączyły dwa wielbłądy (jeden z baaaardzo długim ogonem) oraz kolejni przedstawiciele awifauny - sowa filcowa oraz czubatka szafirowa. Są niewielkie, mają po kilka cm wysokości. W planach dalsze projekty.

Polecam Wam filcowanie jako tanią i kreatywną zabawę, która nie zajmuje wiele miejsca. Zostało sporo czasu, żeby wykonać ozdoby na święta według własnego pomysłu albo drobne upominki dla przyjaciół. W tym roku chcielibyśmy z Sahibem zrezygnować z tradycyjnych prezentów, więc może być to miła, minimalistyczna alternatywa i wyraz uczuć. Inspirujący wpis na temat prezentów popełnił kiedyś Henryk Minimalista.
W najbliższym czasie chciałabym zamieścić jeszcze jeden wpis o ZPT. Wymaga on niestety zrobienia fotografii w dobrych warunkach, a póki co poranek i popołudnie zlewają się w jeden szary ciąg. Mam nadzieję, że tematyka różnych prac ręcznych nie odbiega od całej reszty mojego bloga, który nigdy nie miał sztywno określonych ram ;)
Fajne te filce :-)
OdpowiedzUsuńja się szykuję do szycia maskotek ale jakoś nie mogę się domobilizować :-)
Jak coś zrobisz, to koniecznie wrzuć fotkę! Trzymam zatem kciuki, żeby leń sobie poszedł.
OdpowiedzUsuńMój kryzys twórczy łączy się z problemem "wizerunek którego zwierzęcia najlepiej odda technika filcu?" ;) Chyba po prostu powstanie całe stado wielbłądów i różnych ptaszków. Bo serduszka i aniołki, powszechnie produkowane, to zdecydowanie nie moja bajka...
Ja proponowałabym mysiunie, owieczki i jeżyki :)
OdpowiedzUsuńJeżyki będą na pewno! I jeszcze lama i renifer ;)
OdpowiedzUsuńFantastyczne !!!Nareszcie dobrze wykorzystany materiał,przyjeżdzaj po resztę filcowych kawałków.Bardzo jestem ciekawa jak zrobisz reniferka.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDzięki :)na razie to takie przymiarki do techniki, filcowanie na mokro przede mną!
OdpowiedzUsuńDziękuję za filcową sowę, to chyba jakiś podgatunek sowy uszatej ;)
OdpowiedzUsuńSowa - mądre zwierzę, może się przyda w Nowym Sączu?...
OdpowiedzUsuńZagdnieździła się na dobre w Sękocińskich Lasach, tylko niestety ma małe szanse na przetrwanie. To jedyny przedstawiciel tego gatunku w okolicy. Sytuację może uratować szybka introdukcja kolejnych osobników sowy filcowej ;)
OdpowiedzUsuń