
Napisana została na początku XX w. przez obrońcę tradycyjnej japońskiej kultury i sztuki. Według Autora herbata może stać się mostem porozumienia łączącym Wschód z Zachodem. Jednak herbata, a właściwie ceremonia herbaciana, jest tylko punktem wyjścia do rozważań o filozofii, estetyce, sztuce. Sama ceremonia herbaciana jest wprawdzie opisana krok po kroku, choć w efekcie nie dowiadujemy się jak herbatę prawidłowo przygotować. Dlaczego? Bo przecież herbata nie jest w tym wszystkim najważniejsza! Spotkanie połączone z kontemplacją natury, wystroju pawilonu herbacianego, rytualne mycie rąk, specyficzna architektura przybytku, tematyka rozmów, stroje - każdy element ma tu swoje znaczenie. Wielką wagę ma dobór materiałów i kształtów wszystkiego, co można podczas ceremonii zobaczyć. Osobne rozdziały poświęcił Autor nawet architekturze i kwiatom!
Nie sposób pominąć historii parzenia herbaty, którą Okakura Kakuzo prezentuje szczegółowo, od czasów herbaty gotowanej z różnymi dodatkami (ten sposób przetrwał do dziś w Tybecie), poprzez herbatę ubijaną aż do parzonej. Omawia też związki filozofii i estetyki, przytacza legendy dotyczące dawnych mistrzów taoizmu i zen, a związane właśnie z herbatą.
Ktoś mógłby spytać, po co nam dziś takie rytuały, długotrwałe, skomplikowane, pozornie niepotrzebne. Sama ceremonia herbaciana to jak podanie ręki dawnym czasom, zupełnie jak rytuały religijne, które przetrwały wieki. To wyciszenie się pośród zgiełku, zawieszenie oka - i umysłu - na sprawach pięknych, prostych. Oddajmy głos Autorowi:
"Picie herbaty stało się źródłem kultu czystości i wyrafinowania, czynnością uświęconą, w czasie której gospodarz i gość wspólnie tworzą z tego, co doczesne, najwyższe piękno. W ponurej marności istnienia pawilon herbaciany był oazą, gdzie strudzony podróżny mógł napić się ze wspólnego źródła miłości do sztuki. Ceremonia stała się zaimprowizowanym dramatem osnutym wokół herbaty, kwiatów i malarstwa. "
Jeśli uda mi się kiedyś wziąć udział w takiej ceremonii (a pokazy są organizowane także w Polsce, m.in. w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie), na pewno zdam relację :)
Czasem odczuwam brak rytuałów w naszej rzeczywistości, bo nawet jeśli wymagają czasu i skupienia, to dają właśnie to wyciszenie, spokój, poczucie bezpieczeństwa - bo przecież wszyscy uczestnicy ceremonii znają jej przebieg, wiadomo więc dokładnie, co zaraz nastąpi, bez niespodzianek.
OdpowiedzUsuńNa pewno nam tego brakuje. Myślę, że dobrze czasem wprowadzić jakieś elementy "rytualne" do naszego życia - jak chociażby miniceremonię parzenia popołudniowej kawy :)
Pod wpływem tego wpisu nabrałam chęci, by wybrać się do Mangghi :)
Do Mangghi masz chyba blisko? :) Przy najbliższej wizycie w Krakowie i ja się wybiorę.
OdpowiedzUsuńA co do rytuałów. Rzeczywiście powodują one uspokojenie, czasem dzięki nim łatwiej coś osiągnąć. Psychologia zaleca rytuały w bardzo różnych sytuacjach np. na problemy z zasypianiem (określona pora, muzyka, wieczorne porządki) ale też z motywacją do wyjścia na trening (również określona pora, strój, rozciąganie).
Ładny tekst!
OdpowiedzUsuńNiedawno stworzyłem wolne wydanie „Księgi Herbaty”. Dostępne na stronie: http://smok.org.pl/component/content/article/1-projekty/117-ksiega-herbaty.html pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDzięki za link! Świetna inicjatywa!
Usuń