środa, 17 sierpnia 2011
Zabuffmy się!
Buff, o którym wspominałam już kilka razy przy różnych okazjach (m.in. o fastpackingu) jest dla mnie jednym ze sprytniejszych wyrobów tekstylnych, z jakimi miałam do czynienia. Coś na kształt szwajcarskiego scyzoryka, lecz w dziale nakryć głowy. Skojarzenie ze scyzorykiem nasuwa się mimowolnie, gdy spojrzeć na zastosowania buffa - może być czapką, opaską, siatką, frotką do włosów, ręcznikiem, ba, nawet obrusem! A przy tym jest ładny, mięciutki, lekki i szybko schnie po praniu.

niedziela, 7 sierpnia 2011
"Za 600 metrów fotoradar" czyli po co nam autostrady
piątek, 22 lipca 2011
Nie różowa, acz prawdziwa natura Tofalarii
Po chwilowej przerwie wracam do świata wirtualnego, również blogowego, choć nie wiem na jak długo, bo szykują się kolejne wojaże. Tym milej tu wrócić, że mój zaniedbany blog otrzymał drugie w swojej historii wyróżnienie. Tym razem od minimaLenki, autorki bloga o powrocie do minimalizmu. Dziękuję!Nie jestem fanką łańcuszków, więc zastosuję się już tradycyjnie, tylko do najprzyjemniejszej części zabawy, czyli pisania o sobie ;) Powinnam wyróżnić 16 (!?) kolejnych blogów - również tradycyjnie odeślę zainteresowanych do listy z prawej strony. Znajdziecie tam mnóstwo poczytnych blogów, a wkrótce listę wzbogacę o inne, na które regularnie zaglądam. Wyróżnień jako takich w świat dalej nie posyłam.
Podczas ostatniej takiej zabawy zdradziłam 7 rzeczy, które lubię. Tym razem druga strona medalu - rzeczy, których nie lubię, nie cierpię, czy wręcz nie znoszę. Taka lista wydaje mi się dużo lepszym odzwierciedleniem mojej, bynajmniej nie różowej, natury.
niedziela, 3 lipca 2011
Człowiek lasu pozdrawia
Chwilowo zostałam człowiekiem lasu. Czytelników (o ile jeszcze ktoś tu zagląda) bardzo proszę o wyrozumiałość. W ramach przeprosin fotka oraz krótka historia pt. "Skąd się bierze jesień". Pobyt w lesie, zwłaszcza z omc doktorem nauk leśnych Sahibem, jest bardzo pouczający!

Ja: Dlaczego drzewa jesienią przebarwiają się i zrzucają liście?
Sahib: Jak to, nie wiesz? Przecież tego uczą już w przedszkolu. Drzewa zrzucają liście, żeby jeże miały w czym się zakopać na zimę!
Ja: Ale skąd drzewa wiedzą, że w okolicy jest jakiś potrzebujący jeż?
Sahib: Bo jeże bardzo głośno tupią.
Ja: Czy jeśli jakaś rodzina jeży podejdzie pod drzewo i zacznie głośno tupać, to drzewo się przebarwi, zrzuci liście i nadejdzie jesień?
Sahib: Oczywiście!
Teraz już wiem, kto ponosi winę za przedwczesne przyjście jesieni... Pozdrawiam Wszystkich i życzę słonecznej pogody!

Ja: Dlaczego drzewa jesienią przebarwiają się i zrzucają liście?
Sahib: Jak to, nie wiesz? Przecież tego uczą już w przedszkolu. Drzewa zrzucają liście, żeby jeże miały w czym się zakopać na zimę!
Ja: Ale skąd drzewa wiedzą, że w okolicy jest jakiś potrzebujący jeż?
Sahib: Bo jeże bardzo głośno tupią.
Ja: Czy jeśli jakaś rodzina jeży podejdzie pod drzewo i zacznie głośno tupać, to drzewo się przebarwi, zrzuci liście i nadejdzie jesień?
Sahib: Oczywiście!
Teraz już wiem, kto ponosi winę za przedwczesne przyjście jesieni... Pozdrawiam Wszystkich i życzę słonecznej pogody!
środa, 8 czerwca 2011
Nie bójcie się szpinaku!

To jest przepis specjalnie dla tych, którzy nie lubią szpinaku, bo kojarzy im się z wodnistą, rozgotowaną papką. A przecież szpinak ma też inne, smakowite oblicze. Sezon na świeży szpinak w pełni - jest to warzywo, które wspaniale smakuje również na surowo. Nie wierzycie? Spróbujcie. Sałatkę ze szpinaku wcinam od kilku dni, aż mi się uszy trzęsą. W warzywniaku to już się nawet przestali dziwić, gdy wpadam i kupuję od razu kilogram. Kilogram to pokaźna torba, bo szpinak jest bardzo lekki. A oto przepis:
trochę liści szpinaku - umyć, pokroić
2 rzodkiewki
garść orzechów włoskich
szczypiorek
parmezan lub ser pleśniowy (ale niekoniecznie)
oliwa, sól, pieprz
Ta sałatka świetnie smakuje na przykład zawinięta w cienki naleśnik albo z razowym chlebem. Jeśli macie inne pomysły na świeży szpinak, to koniecznie podzielcie się w komentarzach. Życzę udanych szpinakowych wariacji!
PS. Mile widziane inne dania nie wymagające gotowania w te upały :)
piątek, 3 czerwca 2011
Książeczka
Wczoraj wybrałam się do banku (nazwijmy go roboczo Przecudny Kwiat Oszczędności) załatwić pewną sprawę. Nie była zbyt skomplikowana, dzięki czemu spędziłam w banku zaledwie nieco ponad godzinę, a moje papiery obsługiwały tylko cztery osoby. W międzyczasie, stojąc przy okienku i spoglądając na błyskawiczny postęp mojej sprawy, obserwowałam sceny rozgrywające się przy kasie obok.
Otóż do banku przyszła starsza pani - zadbana, elegancko ubrana, w towarzystwie młodszej kobiety. Panie potrzebowały pilnie uzyskać pewną sumę w gotówce, w związku z czym starsza pani przyniosła książeczkę oszczędnościową, z której chciała tę sumę wypłacić. Pamiętacie takie książeczki? Zielony papier, tabelka, pieczątki, ten klimat.
Otóż do banku przyszła starsza pani - zadbana, elegancko ubrana, w towarzystwie młodszej kobiety. Panie potrzebowały pilnie uzyskać pewną sumę w gotówce, w związku z czym starsza pani przyniosła książeczkę oszczędnościową, z której chciała tę sumę wypłacić. Pamiętacie takie książeczki? Zielony papier, tabelka, pieczątki, ten klimat.
piątek, 27 maja 2011
Z wizytą w młynie
Dziś wpis nietypowy. Po pierwsze zaproszenie na wycieczkę - przynajmniej wirtualną - do młyna w Makowie Mazowieckim. Po drugie - wpis niejako reklamowy :) Być może niektórzy czytając post o kosztach wypieku domowego chleba zwrócili uwagę, że piekę chleb z mąki kupowanej bezpośrednio w młynie. Do tej pory mąka ta była przywożona przez osoby trzecie (do Makowa mamy kawałek...), ale gdy tylko nadarzyła się okazja, osobiście dokonaliśmy zakupów.

Przy okazji właściciel, pan Jerzy Stefański, oprowadził nas po młynie, pozwolił zrobić trochę zdjęć, a przede wszystkim opowiedział bardzo ciekawie o produkcji mąki.

Przy okazji właściciel, pan Jerzy Stefański, oprowadził nas po młynie, pozwolił zrobić trochę zdjęć, a przede wszystkim opowiedział bardzo ciekawie o produkcji mąki.
poniedziałek, 23 maja 2011
Chrabąszcze etatowe
Chrabąszcze są nie tylko w lesie. W nawiązaniu do poprzedniego wpisu o owadach - szkodnikach drzew, dorzucam kilka gatunków, które na pewno znacie z bliższego lub dalszego otoczenia. Ze specjalną dedykacją dla MinimaLenki ;)
Monitornik żółtokarteczkowiec
Kawopijca papierosowiaczek
Kabloplątek listwownik
Pleciuch futrynnik
Klawiaturnik jędnorękowiaczek
Telefonnik skryty
Linijkowiec ekierkowiaczek
Czatowiec pogodzinnik
Poniedzielnik leniwiec
Okrusznik podbiurkowiec
Zupojadek brudzikubek
... i wiele innych, które dopiero czekają na odkrycie i opisanie. Miłego poniedziałku!
Monitornik żółtokarteczkowiec
Kawopijca papierosowiaczek
Kabloplątek listwownik
Pleciuch futrynnik
Klawiaturnik jędnorękowiaczek
Telefonnik skryty
Linijkowiec ekierkowiaczek
Czatowiec pogodzinnik
Poniedzielnik leniwiec
Okrusznik podbiurkowiec
Zupojadek brudzikubek
... i wiele innych, które dopiero czekają na odkrycie i opisanie. Miłego poniedziałku!
sobota, 21 maja 2011
Kreatywni entomolodzy
Wczoraj dokształcałam się nieco z entomologii czyli nauki o owadach. Niedługo podejmę się niedużego zlecenia, które będzie wymagało bardzo podstawowej wiedzy na ten temat. Nie nauczyłam się jednak zbyt wiele. Moją uwagę odciągnęły fantastyczne nazwy owadów - niszczycieli drzew i krzewów:
Ogłodek dzirytnik
Zwójka jarzębóweczka
Wystrój wężowiaczek
Zgrzypnik twardokrywka
Wierzbinowiec niszczywierzba
Skoczonos ozdobny
Ryjkowiec kutnerowiec
Drwionek okrętowiec
Szarynka kalinówka
Kibitnik lilakowiaczek
Strąkowiec żarnowcowy
Pryszczarek maliniak
Owocówka głogóweczka
Nimułka różana
Brzęczak porzeczkowy
Nijasionka skrzydlaneczka
Opiętek dwukropkowy...
... mogłabym tak dalej wymieniać i wymieniać. Bogactwo przyrody jest wspaniałe. A nazwy, przyznacie chyba, brzmią całkiem sympatycznie. Mimo to nie chciałabym być drzewem, na którym żerują - w końcu to czarne charaktery!
Jeśli napiszę kiedyś powieść, to już wiem, skąd zaczerpnę imiona dla bohaterów ;)
Bibliografia: Zbigniew Schnaider "Atlas uszkodzeń drzew i krzewów powodowanych przez owady i roztocze", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1991
Ogłodek dzirytnik
Zwójka jarzębóweczka
Wystrój wężowiaczek
Zgrzypnik twardokrywka
Wierzbinowiec niszczywierzba
Skoczonos ozdobny
Ryjkowiec kutnerowiec
Drwionek okrętowiec
Szarynka kalinówka
Kibitnik lilakowiaczek
Strąkowiec żarnowcowy
Pryszczarek maliniak
Owocówka głogóweczka
Nimułka różana
Brzęczak porzeczkowy
Nijasionka skrzydlaneczka
Opiętek dwukropkowy...
... mogłabym tak dalej wymieniać i wymieniać. Bogactwo przyrody jest wspaniałe. A nazwy, przyznacie chyba, brzmią całkiem sympatycznie. Mimo to nie chciałabym być drzewem, na którym żerują - w końcu to czarne charaktery!
Jeśli napiszę kiedyś powieść, to już wiem, skąd zaczerpnę imiona dla bohaterów ;)
Bibliografia: Zbigniew Schnaider "Atlas uszkodzeń drzew i krzewów powodowanych przez owady i roztocze", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1991
piątek, 6 maja 2011
Zwariowany test
Ostatnio mam trochę mniej czasu na blogowanie. Dążąc do niezależności na polu zawodowym postanowiłam założyć własną działalność i wystąpić o dotację na ten cel. To pochłania dość sporo czasu - jeżdżenia po urzędach, wypełniania druczków itd. Dziś uzyskałam jeden z ciekawszych załączników do wniosku: "Opinię doradcy zawodowego".Aby ją uzyskać, wypełnia się test, który jest następnie oceniany. Test określa predyspozycje psychiczne, opanowanie, motywację do pracy, kwalifikacje itd. Pytania, punktowane od 1 do 5 są przemieszane, a niektóre mają chytrze "odwróconą" punktację (żeby delikwent nie zakreślił z automatu 5 we wszystkich pytaniach).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
