
Poważnym odbiorcą moich wyrobów jest Sahib.
„Sahibie, uśmiechnij się!”
„Ja jestem drwalem, a nie jakimś tam modelem. Drwale się nie uśmiechają.”
Aha.


Ostatnio zaskoczył mnie znajomy, Darek z Białegostoku, którego znam z maratonów rowerowych. Darek jeździ w grupie kolarskiej PTR Dojlidy i zajmuje dobre miejsce w Pucharze Maratonów Rowerowych na Orientację. Okazało się, że wolne chwile poza pracą zawodową (układa dachy) poświęca haftowi krzyżykowemu. Tutaj możecie obejrzeć kilka jego prac. Wyhaftowanie jednego obrazka zajmuje mu nawet kilka lat, w przypadku tych największych. Projekty tworzy sam ze zdjęcia, przy pomocy specjalnego programu. Piękną kolekcję portretów Indian Darek zamierza powiesić kiedyś na ścianach własnego domu. Haftować nauczyła go Babcia, a w rodzinie tradycje rękodzielnicze były bogate, bo siostry Babci haftowały ornaty do białostockich kościołów. Jak podkreśla Darek, haftowanie uczy wytrwałości i cierpliwości. Nie trzeba chyba dodawać, że te cechy przydają się podczas długich zawodów rowerowych, zwłaszcza na orientację ;)