Jestem nałogowcem. Potrafię się zakręcić jak chomik w kołowrotku. Cały styczeń i pół lutego intensywnie dziergałam na drutach. Obiecuję poprawę i coś ciekawszego na blogu. Różne tematy czekają w kolejce, np. tekst o minimalistach-bałaganiarzach, o żywieniu w górach, przepis na tortille, które za trzecim razem wyszły mi idealnie, ale póki co - cierpliwości! - będą dwa obrazki dziewiarskie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buff. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buff. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 lutego 2012
Z frontu robót dziewiarskich
Jestem nałogowcem. Potrafię się zakręcić jak chomik w kołowrotku. Cały styczeń i pół lutego intensywnie dziergałam na drutach. Obiecuję poprawę i coś ciekawszego na blogu. Różne tematy czekają w kolejce, np. tekst o minimalistach-bałaganiarzach, o żywieniu w górach, przepis na tortille, które za trzecim razem wyszły mi idealnie, ale póki co - cierpliwości! - będą dwa obrazki dziewiarskie.środa, 17 sierpnia 2011
Zabuffmy się!
Buff, o którym wspominałam już kilka razy przy różnych okazjach (m.in. o fastpackingu) jest dla mnie jednym ze sprytniejszych wyrobów tekstylnych, z jakimi miałam do czynienia. Coś na kształt szwajcarskiego scyzoryka, lecz w dziale nakryć głowy. Skojarzenie ze scyzorykiem nasuwa się mimowolnie, gdy spojrzeć na zastosowania buffa - może być czapką, opaską, siatką, frotką do włosów, ręcznikiem, ba, nawet obrusem! A przy tym jest ładny, mięciutki, lekki i szybko schnie po praniu.

Subskrybuj:
Posty (Atom)