Nigdy nie byłam w Japonii, ale od długiego czasu ten kraj mnie fascynuje. Myślę, że wycieczka do Japonii, tak jak zapewne do każdego kraju znanego tylko z drugiej ręki, byłaby wielkim zaskoczeniem. Pewnie trochę na plus, trochę na minus, i to niekoniecznie tam, gdzie teraz wyobrażam sobie te plusy i minusy...
Weźmy taki minimalizm. Puste wnętrze, ach, jakie to japońskie! Pawilony herbaciane, maty tatami, pojedyncze dzieła sztuki, kwiaty... Oddajmy głos komuś, kto ma do powiedzenia coś zupełnie innego niż rozpływająca się nad japońskim minimalizmem Domique Loreau. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 5 marca 2013
piątek, 14 stycznia 2011
Zupa miso i barszcz jednominutowy
Mając pod ręką miso i glony do sushi zaczęłam przeszukiwać internet w poszukiwaniu prostego przepisu na zupę miso. Przepis w najprostszej postaci okazał się banalny i dość szybki. Miso i glony zawierają mnóstwo mikroelementów, więc warto od czasu do czasu skorzystać z japońskiej tradycji kulinarnej. Miso to aktywna biologicznie pasta ze sfermentowanej soi. Wbrew pozorom nie jest to drogie danie, pomimo oryginalnych dodatków. Jeden płat glonów (koszt około 1,5 zł w supermarkecie) wystarcza na porcje dla 2-3 osób. Podobnie miso - 2 łyżeczki to koszt około 2 zł. Paczka glonów i woreczek miso wystarczą na kilka razy.

Składniki:
2 marchewki, 1/4 selera, 1 mała pietruszka, 1 mała cebula, kawałek czerwonej papryki, garść grzybów (suszone prawdziwki albo inne), 1 płat glonów do sushi, 2 łyżeczki miso, dymka, szczypta gałki muszkatołowej
Przygotowanie:
Grzyby namoczyć jakiś czas wcześniej, lekko osolić. Na oliwie zeszklić cebulę i paprykę, dodać pokrojone drobno warzywa i odsączone grzyby. Dusić chwilę, zalać wrzątkiem. Nie solić! To ważne, bo dodane później miso jest słone. Zdjąć z kuchenki, chwilę przestudzić, dodać pokruszone glony oraz miso, rozmieszać. W miseczkach posypać siekaną dymką.
Opinia Sahiba: "Jak zupa rybna, tylko bez ryby" :) czyli pełen sukces.
Drugi przepis to zupa jednominutowa. Kiedyś szukałam jednominutowych dań - ten barszczyk świetnie wpisuje się w ten trend. Pomysł zaczerpnęłam od Moniki, która jest mistrzynią prostych i bardzo smacznych dań.

Składniki:
gotowy barszczyk czerwony z kartonu (lub sok buraczano-jabłkowy), twaróg, dymka
Przygotowanie:
Barszczyk wlać do rondelka, podgrzać (użytkownicy kuchenek indukcyjnych robią to w 30 sekund). W tym czasie do miseczek włożyć pokrojony w spore kostki ser biały (około 2x2x1 cm). Warto wybrać ser raczej twardy, nie rozpadający się, ale w sumie każdy będzie dobry. Posiekać dymkę. Zalać ser gorącym barszczykiem, posypać dymką i gotowe!
Opinia Sahiba: "Rewelacja! Musisz to koniecznie opisać! To będzie jedna z moich ulubionych potraw!" Wykrzykniki odzwierciedlają entuzjazm testera.
Smacznego!
niedziela, 9 stycznia 2011
"Księga herbaty" Okakura Kakuzo
Zaniedbałam bloga, tymczasem minął okres świąteczno-noworoczny. Pierwszy wpis w tym roku poświęcę tematowi związanemu z minimalizmem czyli prostocie. Właśnie w święta przeczytałam "Sztukę prostoty" Dominique Loreau, która choć skierowana przede wszystkim do kobiet, jest ulubioną lekturą wielu minimalistów. Recenzję tej książki zamieściła ostatnio Ajka Minimalistka na swoim blogu. Myślę, że temat minimalizmu od czasu do czasu pojawi się w tym roku w moich wpisach, choć nie zabraknie nadal przepisów, recenzji książek i całkiem luźnych tematów.
Często tak bywa, że jedne książki prowadzą nas na trop innych. W książce pani Dominique znalazłam odniesienie do "Księgi herbaty" Okakura Kakuzo. I traf chciał, że już na drugi dzień, zupełnie przypadkowo wpadła mi w ręce! Księga to tylko z nazwy, raczej niewielka książeczka wydana przez PIW w 1986 r., ostatnio wznowiona przez wyd. Etiuda.
Napisana została na początku XX w. przez obrońcę tradycyjnej japońskiej kultury i sztuki. Według Autora herbata może stać się mostem porozumienia łączącym Wschód z Zachodem. Jednak herbata, a właściwie ceremonia herbaciana, jest tylko punktem wyjścia do rozważań o filozofii, estetyce, sztuce. Sama ceremonia herbaciana jest wprawdzie opisana krok po kroku, choć w efekcie nie dowiadujemy się jak herbatę prawidłowo przygotować. Dlaczego? Bo przecież herbata nie jest w tym wszystkim najważniejsza! Spotkanie połączone z kontemplacją natury, wystroju pawilonu herbacianego, rytualne mycie rąk, specyficzna architektura przybytku, tematyka rozmów, stroje - każdy element ma tu swoje znaczenie. Wielką wagę ma dobór materiałów i kształtów wszystkiego, co można podczas ceremonii zobaczyć. Osobne rozdziały poświęcił Autor nawet architekturze i kwiatom!
Nie sposób pominąć historii parzenia herbaty, którą Okakura Kakuzo prezentuje szczegółowo, od czasów herbaty gotowanej z różnymi dodatkami (ten sposób przetrwał do dziś w Tybecie), poprzez herbatę ubijaną aż do parzonej. Omawia też związki filozofii i estetyki, przytacza legendy dotyczące dawnych mistrzów taoizmu i zen, a związane właśnie z herbatą.
Ktoś mógłby spytać, po co nam dziś takie rytuały, długotrwałe, skomplikowane, pozornie niepotrzebne. Sama ceremonia herbaciana to jak podanie ręki dawnym czasom, zupełnie jak rytuały religijne, które przetrwały wieki. To wyciszenie się pośród zgiełku, zawieszenie oka - i umysłu - na sprawach pięknych, prostych. Oddajmy głos Autorowi:
"Picie herbaty stało się źródłem kultu czystości i wyrafinowania, czynnością uświęconą, w czasie której gospodarz i gość wspólnie tworzą z tego, co doczesne, najwyższe piękno. W ponurej marności istnienia pawilon herbaciany był oazą, gdzie strudzony podróżny mógł napić się ze wspólnego źródła miłości do sztuki. Ceremonia stała się zaimprowizowanym dramatem osnutym wokół herbaty, kwiatów i malarstwa. "
Jeśli uda mi się kiedyś wziąć udział w takiej ceremonii (a pokazy są organizowane także w Polsce, m.in. w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie), na pewno zdam relację :)
Często tak bywa, że jedne książki prowadzą nas na trop innych. W książce pani Dominique znalazłam odniesienie do "Księgi herbaty" Okakura Kakuzo. I traf chciał, że już na drugi dzień, zupełnie przypadkowo wpadła mi w ręce! Księga to tylko z nazwy, raczej niewielka książeczka wydana przez PIW w 1986 r., ostatnio wznowiona przez wyd. Etiuda.Napisana została na początku XX w. przez obrońcę tradycyjnej japońskiej kultury i sztuki. Według Autora herbata może stać się mostem porozumienia łączącym Wschód z Zachodem. Jednak herbata, a właściwie ceremonia herbaciana, jest tylko punktem wyjścia do rozważań o filozofii, estetyce, sztuce. Sama ceremonia herbaciana jest wprawdzie opisana krok po kroku, choć w efekcie nie dowiadujemy się jak herbatę prawidłowo przygotować. Dlaczego? Bo przecież herbata nie jest w tym wszystkim najważniejsza! Spotkanie połączone z kontemplacją natury, wystroju pawilonu herbacianego, rytualne mycie rąk, specyficzna architektura przybytku, tematyka rozmów, stroje - każdy element ma tu swoje znaczenie. Wielką wagę ma dobór materiałów i kształtów wszystkiego, co można podczas ceremonii zobaczyć. Osobne rozdziały poświęcił Autor nawet architekturze i kwiatom!
Nie sposób pominąć historii parzenia herbaty, którą Okakura Kakuzo prezentuje szczegółowo, od czasów herbaty gotowanej z różnymi dodatkami (ten sposób przetrwał do dziś w Tybecie), poprzez herbatę ubijaną aż do parzonej. Omawia też związki filozofii i estetyki, przytacza legendy dotyczące dawnych mistrzów taoizmu i zen, a związane właśnie z herbatą.
Ktoś mógłby spytać, po co nam dziś takie rytuały, długotrwałe, skomplikowane, pozornie niepotrzebne. Sama ceremonia herbaciana to jak podanie ręki dawnym czasom, zupełnie jak rytuały religijne, które przetrwały wieki. To wyciszenie się pośród zgiełku, zawieszenie oka - i umysłu - na sprawach pięknych, prostych. Oddajmy głos Autorowi:
"Picie herbaty stało się źródłem kultu czystości i wyrafinowania, czynnością uświęconą, w czasie której gospodarz i gość wspólnie tworzą z tego, co doczesne, najwyższe piękno. W ponurej marności istnienia pawilon herbaciany był oazą, gdzie strudzony podróżny mógł napić się ze wspólnego źródła miłości do sztuki. Ceremonia stała się zaimprowizowanym dramatem osnutym wokół herbaty, kwiatów i malarstwa. "
Jeśli uda mi się kiedyś wziąć udział w takiej ceremonii (a pokazy są organizowane także w Polsce, m.in. w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie), na pewno zdam relację :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
