Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 sierpnia 2012

Jabłka rządzą

A jakie? A konkretnie to - antonówki. Dobra nowina - mamy jabłkowy rok!

Z tej okazji mamy jabłka w słoikach - z cynamonem, z trawą cytrynową, z dzikimi gruszkami... Jemy ryż z jabłkami, kaszę jaglaną z jabłkami, placki z jabłkami, naleśniki z jabłkami, ciasto z jabłkami, kompot... Własne, darmowe jabłka, które nigdy nie były pryskane, antonówki tak zwane śmietankowe. Uginają się gałęzie, a muszki owocówki mają używanie.

Wikipedia podaje ciekawe informacje o antonówkach - między innymi o rekordowym jabłku, które osiągnęło wagę 886 gramów. Z dzieciństwa pamiętam antonówki-giganty. Oczywiście byłam wtedy mniejsza, więc każde jabłko wydawało się ogromne, ale antonówki były największe w całym sadzie.

Prosty przepis na bardzo fajne, ekspresowe ciasto z jabłkiem. Każde miękkie jabłko się nada, ale antonówka jest najlepsza. :)

poniedziałek, 6 lutego 2012

Szarlotka inaczej

To ciasto wygląda niepozornie. Po krótkiej chwili nieufności zaczyna wzbudzać głośny entuzjazm degustatorów. Potem następuje gra w dwadzieścia pytań - wszyscy bezskutecznie próbują zgadnąć, z czego składa się tajemnicza masa o podejrzanym wyglądzie i wspaniałym, bogatym, egzotycznym smaku (a składa się po prostu z tego, co Tofalaria miała w kuchni, zgodnie z zasadami kulinarnego pokera). Jeśli zwykła szarlotka nie budzi już w Was większych emocji, to spróbujcie!


poniedziałek, 19 września 2011

Z krakowskich jabłek - jesienne przyjemności

Jesień zbliża się wielkimi krokami. Czas przełamać blogowe lenistwo :) Tym bardziej, że nieoczekiwanie spotkała mnie motywacja w postaci kolegi Maćka, który stwierdził, że mój blog to nudy na pudy. Zatem specjalnie dla niego publikuję przepis. Są to ultraszybkie pieczone jabłka, które najlepiej przyrządzić ze znalezionych, zdziczałych i kwaskowych jabłek. Tę potrawę wykonałam w sobotę w gościnnej kuchni Maćka w Krakowie.



czwartek, 24 marca 2011

Ekspresowa przekąska z jabłka

Ze względu na to, że staram się ograniczyć spożycie słodyczy, jak tylko mogę, a z drugiej strony czasem nie mogę się powstrzymać, pracuję nad potrawami, które stwarzają złudzenie wykwintnych deserów, nie będąc jednocześnie ciastkiem, czekoladą czy batonikiem. Oto jeden z tych spontanicznych, ultraszybkich przepisów - ostatnio bardzo u nas popularny. Zwykle mamy w domu kwaśne jabłka, bo kupujemy je do surówek.


Składniki:
1/2 kwaśnego jabłka (np. reneta) - pokroić
coś słodkiego i płynnego - miód albo jakiś syrop (u nas w tej chwili na topie skoncentrowany sok winogronowy)
coś do posypania - mielone migdały, wiórki kokosowe, siekane orzechy itp.

I to wszystko :) Smacznego!

Macie jakieś swoje patenty na słodkie przekąski?

piątek, 26 listopada 2010

Na koniec jesieni - dynia z jabłkiem



Dziś bardzo prosty przepis dla leniwych, w sam raz na zakończenie dyniowego sezonu. Tak się składa, że wtedy, gdy dojrzewają dynie, mamy do wyboru mnóstwo ciekawych dodatków do nich. Połączenie słodkawej z natury dyni i kwaśnego jabłka to strzał w dziesiątkę.

Cóż, papka z dyni nie wygląda może zbyt apetycznie. To dlatego dziś takie kolorowe zdjęcie, które ma nieco odwrócić uwagę :) Ale podać ją można z razowym chlebem, makaronem, ryżem. Zastosowań jest wiele.

Składniki:

spory kawałek dyni, kwaśne jabłko (albo dwa, jeśli ktoś lubi), cebula lub dwie, oliwa, sól i pieprz, ulubione zioła (majeranek, cząber, bazylia bardzo pasują)


Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy najpierw cebulkę, gdy lekko się zeszkli - dynię pokrojoną w spore kawałki. Dusimy po przykryciem. Jeśli wychodzi zbyt wodniste, odkrywamy pokrywkę - odparuje. Jabłko - drobno pokrojone lub nawet starte na grubej tarce - dodajemy pod koniec duszenia, razem z przyprawami.

Smacznego!

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Jabłko tarte, jabłkowa tarta


(Podobno Zimowy Konkurs okazał się trudny. Wychodząc więc naprzeciw tym, którzy mimo to spróbują odgadnąć cóż to za tajemniczy przedmiot, zamieszczam drugi z TRZECH tekstów-podpowiedzi. Jedno ze słów użytych w tekście pojawia się także w nazwie konkursowego przedmiotu. Smacznego!)

Nie mam pojęcia, skąd pochodzi dziwaczne słowo "tarta". Pewnie z obcych języków, ale mi zawsze kojarzyło się z tarciem na tarce. To bez znaczenia, liczy się efekt, a przepis który dziś zamieszczam, jest banalnie prosty i szybki. Nie osiągnął ideału jednominutowości, ale jest go bliski. Co może być lepszego niż zapach cynamonowego ciasta, gdy za oknem szaleje śnieżna zawieja? To zdecydowanie zimowa przekąska i zupełnie nieoptymalna dla tych, którzy wcinają tylko białka i tłuszcze.

Na ciasto potrzebne będą:
mąka razowa ok. 0,25 kg (lub nieco wiecej, jeśli się lepi), 1/3-1/2 kostki margaryny, 1 jajko, cukier brązowy - 3 łyżki, nieco cukru waniliowego, proszek do pieczenia - płaska łyżeczka, kakao - 2 łyżeczki.

A na wierzch:
kwaśne jabłko, miód od pszczół, sułtańskie rodzynki-giganty, siekane migdały i/lub orzechy, cynamon (trochę, czyli nie cała paczka!).

Do tego najlepiej forma do tarty ze śmiesznym wyjmowanym denkiem. Ciasto zagniatamy, jeśli nie spieszy nam się, to możemy je wstawić do lodówki, by stwardniało. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180-200°, a jabłko ścieramy na grubej tarce. Dodajemy do niego wedle uznania miód, opłukane rodzynki, cynamon i posiekane migdały. Ten mix niech sobie w misce poleży i "przegryzie się". Ciasto wyjmujemy z lodówki i wylepiamy nim formę do tarty. Podana tu ilość wystarczy na formę o średnicy 25-35 cm. Najpierw pieczemy samo ciasto, przez ok. 10-15 min., w zależności od grubości. Na chwilę wyjmujemy, nakładamy jabłkową paćkę i ponownie wstawiamy do piekarnika, pilnując, by się nie spaliło.