We wszystkich zbiorach tekstów o minimalizmie, czy będą to książki, artykuły czy blogi, poczesne miejsce zajmuje temat radzenia sobie z różnego rodzaju pamiątkami. Autorzy radzą – bywa, że dość ogólnikowo – jak analizować tego rodzaju przedmioty, jak obserwować związane z nimi emocje, kiedy odpuszczać, a kiedy pozbywać się ich bez mrugnięcia okiem.
Nie przepadam za teorią i ogólnikami, wolę praktykę. Dlatego postanowiłam opisać na żywym przykładzie, jak taki proces może wyglądać. Dodam, że jest to zagadnienie aktualne, tj. jego przedmiot ciągle leży przede mną na biurku. Przedmiot może niezbyt intymny lub istotny, jednak w tym wpisie celowo skupię się na różnych doznaniach, które generuje. (W praktyce, gdy ma się dobry „flow” w minimalizowaniu, tego rodzaju mniej ważne przedmioty znikają szybko i prawie niezauważone.)
Zróbmy małe ćwiczenie umysłowe.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamiątki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamiątki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 22 stycznia 2015
piątek, 14 lutego 2014
Muzea naszej codzienności
Zastanawialiście się kiedyś, jak szybko zmienia się dziś kultura materialna? Albo które z przedmiotów dziś używanych, będą oglądać w muzeach przyszłe pokolenia? Co zostanie uznane za symbol „lat 90. XX wieku” albo „pierwszych dekad XXI wieku”? Co wyjdzie z użycia, zatrzymując się na obecnym etapie technologicznej ewolucji? Torebka foliowa, telefon stacjonarny, a może kolorowe opakowania żywności?
piątek, 20 stycznia 2012
Archeologia rodzinna
Historia nigdy nie była moim ulubionym przedmiotem. Owszem, lubiłam poczytać książki o dawnych dziejach, zwłaszcza fabularne, ale daty mi się mieszały, nie byłam w stanie zapamiętać kto, z kim, co, komu i dlaczego.Zupełnie inaczej ma się sprawa, gdy historia zaczyna mrugać do mnie okiem, że tak powiem - bezpośrednio. A było to tak...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
