Strony

środa, 20 marca 2013

Czy dwa jabłka to minimalizm?

Temat minimalizmu kolejny raz pojawił się w mediach, pobudzając wiele osób do refleksji, co oczywiście bardzo cieszy. Cieszy - bo uważam, że to idea warta propagowania. Dla mnie samej te dyskusje to dobra okazja do zastanowienia się, co mi się w minimalizmie podoba, a także... czy ja na pewno jestem minimalistką? A może trafiłam do artykułu tylko dlatego, że piszę o minimalizmie publicznie na blogu? Ha!

wtorek, 19 marca 2013

Minimaliści na iwoman.pl

Ania, Arek, Orest i... ja! Udzieliliśmy krótkich wywiadów dla portalu iwoman.pl. Oczywiście o minimalizmie (zwanym też prostym życiem, adekwatyzmem albo po prostu „nie dajmy się zwariować”), choć każdy z nas inaczej - o chodzeniu na szczudłach, wyjazdach w góry, pakowaniu się na rower, pracach w korporacji, staniu w korkach, jadalnych kwiatkach czyli ziołach i o tym, czy minimalizm jest tylko dla facetów. :)
Zapraszam do lektury. LINK

piątek, 15 marca 2013

Matthiessen o minimalizmie


A właściwie o kupowaniu i związanych z nimi wyrzutach sumienia. Peter Matthiessen jest autorem książki „Śnieżna pantera”, o której pisałam tutaj.

„Marzę, żeby się oswobodzić, pozbyć nadmiaru rzeczy, mniej posiadać, nie być uzależnionym, szybciej się ruszać. Toteż mam mieszane uczucia po kupieniu tego koca - jeszcze jedna rzecz, jeszcze jeden ciężar dla ducha. Tkacz żądał zupełnie rozsądnej kwoty za ciężki koc w pięciu kolorach. Ale za namową Tuktena wytargowałem niższą cenę i chociaż postąpiłem zgodnie ze zwyczajem, poczułem się przygnębiony, tym bardziej że dla Tuktena i Pirima, którzy jako ochoczy tłumacze byli obecni przy transakcji, ta cena - osiemnaście dolarów - przekraczała dwunastokrotnie ich dniówkę tragarzy wynoszącą piętnaście rupii. Szerpowie dostają niewiele więcej, nawet ci, którzy ryzykują życie podczas wysokogórskich wypraw; do niedawna przynajmniej dzienna stawka na najbardziej nawet nie bezpiecznych szczytach wynosiła około czterech dolarów, a Szerpowie na trasach takich, jak nasza, dostają tylko dwa.”

Więcej refleksji różnych autorów, wyselekcjonowanych przeze mnie z czytanych książek, a dotyczących szeroko pojętej prostoty i minimalizmu znajdziecie klikając na etykietę minimalistyczne cytaty.

piątek, 8 marca 2013

Zamiast kwiatka

Dziś wpis dla Czytelniczek. Kobietki, mamy swoje święto, zatem zamiast kwiatka - pietruszka, prosto z mojego parapetu. Pierwszy zwiastun wiosny.

A na deser niespodzianka. Link do ciekawego projektu. Setki zdjęć amerykańskich kobiet - sfotografowanych nago we własnych domach. W łazience, w kuchni, w łóżku. Wysokie i niskie, chude i grube, młode i starsze. Tych ostatnich zdecydowanie mniej, naga starość to ciągle silne tabu.

wtorek, 5 marca 2013

Legendarny japoński minimalizm?

Nigdy nie byłam w Japonii, ale od długiego czasu ten kraj mnie fascynuje. Myślę, że wycieczka do Japonii, tak jak zapewne do każdego kraju znanego tylko z drugiej ręki, byłaby wielkim zaskoczeniem. Pewnie trochę na plus, trochę na minus, i to niekoniecznie tam, gdzie teraz wyobrażam sobie te plusy i minusy...

Weźmy taki minimalizm. Puste wnętrze, ach, jakie to japońskie! Pawilony herbaciane, maty tatami, pojedyncze dzieła sztuki, kwiaty... Oddajmy głos komuś, kto ma do powiedzenia coś zupełnie innego niż rozpływająca się nad japońskim minimalizmem Domique Loreau. :)

niedziela, 3 marca 2013

Kolekcja Pana Alpinisty - rozbity klejnot

Kilka lat temu weszliśmy z Sahibem, przypadkowo, w posiadanie olbrzymiej kolekcji książek. Dziś nieco smutna historia tej cudzej biblioteki - tworzonej z pasją, a później rozbitej jak niedoceniony klejnot...

wtorek, 26 lutego 2013

Jaglane babeczki i jaglane murzynki

Ciasto bez mąki? Bezglutenowe, delikatnie słodkie, puszyste, bakaliowe, sycące...? Nigdy nie podejrzewałam, że któregoś dnia napiszę...

 „Gotowanie to przygoda!”

A jednak. Zabieram chętnych na wyprawę po złote runo, albo inaczej - po zdrowe ciastka.

sobota, 23 lutego 2013

Wszystkie kolory zimy


Kolory - i nie tylko! Smaki, zapachy, dźwięki, zabawy. Zima to moja ulubiona pora roku. Nigdy nie jest nudna, co roku inna. Podczas gdy wielu znajomych migruje (lub miałoby na to ochotę) na zimę do ciepłych krajów, ja chętnie przeniosłabym się dalej na północ, w rodzinne strony śniegu. Dziś będzie lajfstajlowo: o nartach, pieczeniu chałek i muzycznych podróżach. Jeśli jesteś fanem zimy - zapraszam do lektury. Jeśli nienawidzisz zimy - zapraszam tym goręcej. ;)

Pamiętacie?

„Usiłował otworzyć drzwi wejściowe, ale przymarzły. Biegał popiskując od okna do okna, ale i okna były poprzymarzane. Wtedy pobiegł na strych, otworzył klapę i wyszedł na dach.
Uderzyło go zimne powietrze.

wtorek, 12 lutego 2013

Boso po śniegu - złota myśl

Wieczorem temperatura spadła do -1°C, a więc były niezłe warunki do wyjścia boso na zaśnieżony balkon. Odwiedzili nas znajomi. Próbowałam namówić koleżankę Lucy na bosy spacer.

Lucy: Nie, nie namówisz mnie. Ja jestem ciepłolubna. Nienawidzę zimna i w ogóle jest mi zimno!
Tofalaria: Jak pochodzisz boso po śniegu, to zrobi ci się gorąco. To wspaniale pobudza krążenie.
Lucy: Nie, nie. Nienawidzę nawet dotykać zimnego. Na samą myśl o tym robi mi się zimno.
Tofalaria: Ale lody lubisz?
Lucy: No... lubię.
Tofalaria: To tak jak jedzenie lodów - tylko stopami!

Kto wie, czy to nie ostatni moment tej zimy? Ubity już teraz śnieg umożliwia chłodzenie samych podeszw stóp. Jest to bardzo przyjemne. Pomimo zastosowania tego obrazowego i sprytnego argumentu, Lucy nie udało się namówić. Za to poszedł ze mną Sahib i był zachwycony. :)

Więcej o chodzeniu boso po śniegu pisałam tu.

sobota, 9 lutego 2013

Biegać, skakać, latać, pływać - mówi anonimowa endorfinistka

Kilka razy już postanawiałam, że nie będę pisać na endorfinowym haju.

Bo wychodzi z tego przekaz podobny do bełkotu pijaka. I kto chciałby czytać takie wynurzenia? Dzisiaj robię wyjątek!

Jeśli byłeś już dziś na treningu albo porąbałeś kubik drewna, nie czytaj dalej. ;)